Bóg jest obecny nawet w tym, co jest moją klęską. Św. Augustyn w oblężonej Hipponie był świadkiem jak wszystko co stworzył w swojej diecezji przez ponad trzydzieści lat, legło w gruzach. Jedyne co pozostaje to Bóg i Jego łaska. Wszystko inne przemija, rozsypuje się w proch. Jeśli spodziewam się, że to co robię dla Boga zostawi po mnie jakiś ślad, to ulegam złudzeniu. Tak naprawdę zostanie po mnie tylko to, co Bóg we mnie zbudował. (...)


Jezus przemienił wodę w wino w naczyniach przeznaczonych do oczyszczeń. Trzy lata później podał swym uczniom wino, mówiąc, że to jest Jego Krew, przelana dla naszego oczyszczenia z win. Wszystko, co Jezus czynił, służyło naszemu zbawieniu. I ubogaceniu. I radości. I świętowaniu. Nasza radość i szczęście jest celem Jezusa. Od radości weselnej począwszy, na wiecznym szczęściu skończywszy. Ponieważ w naszym życiu pojawiają się smutki, nie dowierzamy temu. A może wystarczy bardziej zaprosić Jezusa i Jego Matkę do swego życia, by się o tym namacalnie przekonać? (...)


Koniecznym było, aby Maryja Dziewica najściślej zjednoczona ze swym Synem w walce z szatanem, mająca doprowadzić do najpełniejszego zwycięstwa nad grzechem i śmiercią, została wzięta z duszą i ciałem do nieba. Tak jak Zmartwychwstanie Chrystusa jest zwycięstwem nad grzechem i jego skutkami, w tym śmiercią, “tak trzeba było, aby wspólna walka świętej Dziewicy i Syna […]


Przemienienie jest celem naszego życia na tym świecie. Na skutek tego przemienienia zapewne nasze twarze nie zajaśnieją jak słońce i nasze odzienie nie stanie się białe jak światło, ale i tak będziemy nie do poznania. Nasze serca staną się piękne – będą kochać czystą miłością. Nasze oczy też staną się piękne – będą zawsze dobrze patrzeć. Cali będziemy piękni miłością i dobrocią przejętą od Jezusa – naszego Mistrza i Pierwowzoru. Nie staniemy się podobni do słońca, bo tylko Jezus jest “światłem świata”, ale w świetle, którym On jest, piękno, które ukryliśmy pod powłoką grzechu. (...)


Jezus jest całkowicie dla nas. Chętnie nam służy, zaspokajając różne nasze potrzeby. Dzieje się to także dziś – przez ręce ludzi, których Jezus stawia na naszej drodze. Trzeba jednak zauważyć, że ludzie, którym Jezus tak pomógł w wydarzeniach opisanych w dzisiejszej Ewangelii, szukali Go, czekali na Niego i trwali przy Nim. Kto szuka Jezusa, czeka na Niego wytrwale i trwa przy Nim, gdy Go znajdzie, będzie nasycony – przede wszystkim Jego Miłością, ale też chlebem czy innymi rzeczami niezbędnymi do życia. Jezus naprawdę przejmuje się naszym losem. Nie narzuca jednak swojej obecności tym, którzy stronią od Niego. (...)