Św. Grzegorz wzbudzał szacunek i uznanie prostotą obyczajów i pracowitością. Pozostawił po sobie imponującą spuściznę pisarską, w tym komentarze do księgi Hioba, traktat o obowiązkach duchowieństwa, liczne kazania i listy. Tradycja uznaje go za ojca chorału, kojarzony bywa powszechnie z odnowieniem rzymskiej liturgii. Miał m. in. nakazać, by Pater noster odmawiano przed połamaniem hostii oraz by diakoni […]


31 sierpnia 2014
XXII NIEDZIELA ZWYKŁA

Na ogół życzymy sobie zdrowia. I ogólnie braku cierpienia. Piotr też życzył Panu Jezusowi zdrowia, długiego życia i ludzkiej życzliwości. A Jezus nazwał go szatanem, czyli przeciwnikiem. Czy to nie dziwne? Byłoby dziwne, gdyby zdrowie i życie bez cierpienia było czymś najważniejszym dla Jezusa. Tymczasem On miał coś ważniejszego “na głowie” – nasze zbawienie. O zdrowie trzeba dbać. Brak cierpienia na pewno jest czymś dobrym. Ale nie jest dobrze czynić ze zdrowia i braku cierpienia najważniejszej rzeczy na świecie. Bo i tak kiedyś choroba i cierpienie przyjdzie. Są ważniejsze rzeczy, jak choćby miłość, wyrażana zwykłą codzienną dobrocią i życzliwością. Miłości do innych dużo bardziej potrzebujemy, niż własnego zdrowia. (...)


Grzech na ogół pociąga za sobą kolejny grzech. Jeśli sądzimy, że uda nam się grzeszyć tylko do pewnego stopnia, że możliwe jest określenie z góry pewnej granicy rozmiarów popełnianych grzechów, to jesteśmy w wielkim błędzie. Grzech zawsze wywołuje reakcję łańcuchową. Dlatego powinniśmy wystrzegać się każdego grzechu, nie tylko ciężkich. Tak naprawdę nie ma bowiem grzechów lekkich. Są tylko grzechy ciężkie, które dopiero “dorastają”, które jeszcze się nie rozwinęły. (...)


Bóg jest obecny nawet w tym, co jest moją klęską. Św. Augustyn w oblężonej Hipponie był świadkiem jak wszystko co stworzył w swojej diecezji przez ponad trzydzieści lat, legło w gruzach. Jedyne co pozostaje to Bóg i Jego łaska. Wszystko inne przemija, rozsypuje się w proch. Jeśli spodziewam się, że to co robię dla Boga zostawi po mnie jakiś ślad, to ulegam złudzeniu. Tak naprawdę zostanie po mnie tylko to, co Bóg we mnie zbudował. (...)


Jezus przemienił wodę w wino w naczyniach przeznaczonych do oczyszczeń. Trzy lata później podał swym uczniom wino, mówiąc, że to jest Jego Krew, przelana dla naszego oczyszczenia z win. Wszystko, co Jezus czynił, służyło naszemu zbawieniu. I ubogaceniu. I radości. I świętowaniu. Nasza radość i szczęście jest celem Jezusa. Od radości weselnej począwszy, na wiecznym szczęściu skończywszy. Ponieważ w naszym życiu pojawiają się smutki, nie dowierzamy temu. A może wystarczy bardziej zaprosić Jezusa i Jego Matkę do swego życia, by się o tym namacalnie przekonać? (...)